Dziecko. 32
Dziecko. 32
– Pani Jolu, jade podpisac umowe na inwestycje naszych pieniedzy, jestem umówiona z maklerem. Bede bogata kobieta…
– Az taki jest dobry, byleby Pani nie stracila…
– Podobno jest najlepszy, prowadzi interesy wielu bogaczy…
– Ja wierze tylko sobie…
– Jolu, mam dostawac ok 15 tys miesiecznie, a cala kasa artysty i tak bedzie nalezec do niego…
– O cholera, gratuluje jeszcze raz…
W jego biurze porzadek, chociaz nie bylo tak zbyt duzo pracowników…
– Wojtku, jestem..
– Zaraz zaczniemy…
– Piekne biurko, idealne na seks…
– Karolina…
– Brales tu juz jakas cizie…?
– Nie, tu jest moja praca, a nie przyjemnosci, zreszta za duzo oczu… jestem szefem…
– Chetnie dalbym ci na nim…
– Jestes niemozliwa…
– Wiem…, ale zawsze chetna…
Podpisalam, co trzeba, skradlam malego buziaka i wychodzac zalotnie pokrecilam tylkiem… niech sie patrza…
– Kiedy mnie wezmiesz ?
– Spokojnie, za kilka dni mam wolniejsze popoludnie, w czwartek… u mnie na 16… ?
– A moze byc w piatek, pokazuje mi sie okres… a ma byc ostro… rozumiesz…
– I bedzie ..
– Obiecujesz ?
– Obys nie zalowala…
– Przekonasz sie…
Juz ja mu pokaze, on nie wie, na co mnie stac.
Wychodzilam z biura w tak idealnym nastroju, ze postanowilam isc na zakupy, jak szalec to szalec…
I wtedy przyszedl sms…
– Dzis na 17… tak gdzie ostatnio… podjade…
Niech to szlag… wlasnie los dal mi w dupe… i wcale nie jest przyjemnie…
Przed 17, po nastepnej glupiej wymówce u Joli, stalam przed galeria i kombinowalam, aby nikt mnie nie zobaczyl.
Poprzednim razem bylam pijana ze szczescia, teraz trzeslam sie z nerwów i ze wstydu…
Podjechal….
– Ladnie wygladasz…
– Nie musisz klamac…
Specjalnie ubralam sie jak najbardziej zwyczajnie…
– Ja nie klamie, masz ladniejsze rysy twarzy…
– Tak, a co w niej widzisz ?
– Masz wzrok bardziej wyrachowany i oczy jak u suki… lubie to…
Ciekawe, jak mozna cos takiego zobaczyc… ?
Nie odzywalam sie przez dalsza droge…
Wyjechalismy z miasta i skrecil w las…
Stanal w jakiejs drodze, wyciagnal swojego i spojrzal sie na mnie…
Nachylilam sie i co… do roboty…
Jak pamietam, byl duzy… i stal mu porzadnie. A to oznacza, ze bedzie ciezko…
Jak zwykle reka na glowe, jak zwykle…
– Glebiej…
– Moze sam bys raz spróbowal, jak to jest… ?
– A skad wiesz, ze nie próbowalem… ?
No tak, epizod w lazni mógl nie byc ani pierwszy, ani ostatni…. nie wiem, ale raczej nie lubie pedalów…
Zaczal dobierac sie mi do piersi…
– Zdejmij kurtke, jest nagrzane…
Rozebralam sie, odpielam guziki w sukience, i tak tam dojdzie…
– Ladnie, nie ubralas stanika… lubie wyzwolone kobiety…
Nie jestem wyzwolona… no… moze i jestem, ale teraz to bardziej profilaktyczna.
Sciskal je mocno, mocno tez dociskal glowe…
Zsunal spodnie i podniósl reka swoje jajka…
Zaczelam oczywiscie je lizac…
Nachylil mnie mocniej, aby dojsc do tylka…
– A… widze majteczki, cos musialas zostawic…
– Tak musialam, zaczal mi sie okres, tylko obciaganie dzisiaj…
– Wielka szkoda, ale przeciez dopiero zaczynamy, prawda ?
Cham… cham… tylko to mam w glowie… a musze mu obciagac…
Jeszcze mocniej wcisnal moja glowe na swojego… teraz sie wyzyje…
I mam racje… jedzie jakby rznal cipe…
Caly czas próbuje dojsc do majtek… potem sciska piersi…
Wstal, podszedl z mojej strony i tam jechal dalej…
Ruchy jego bioder potegowaly sile dociskania, co w polaczeniu z moja niechecia powodowalo ból buzi…
Próbowalam robic przerwy, ale brutal byl silniejszy…
– Wyszlas z wprawy… musimy robic to czesciej…
– Nie, po prostu nie lubie jak mnie zmuszaja…
– Teraz przesadzasz, zawsze bylas kurwa, a tego sie nie zmienia…
Ty prostaku, myslisz, ze kurwy zawsze chca… ?
– Rozszerz nogi… i zacznij sobie dogadzac… chce zobaczyc twoja rozkosz…
Wyciagnal telefon i zaczal mnie filmowac…
– Tylko nie twarz, bo przestane…
– To tylko dla mnie, mój telefon i moje filmy…
Nie wytrzymam, jak mam sie podniecic, gdy bardziej nerwy mnie biora…
Spojrzalam na podpaske, czysta… a niech tam…
Po czasie spostrzeglam, ze obecnosc kamery nastraja mnie na… tak…
A moze jestem mala ekshibicjonistka, nie kreci twarzy, a cipka… jak kazda inna…
Pomyslalam, a moze tak ruszyc wyobraznie… ?
Tylko co mnie wezmie… grzecznie, czy niegrzecznie… poczekam… moze samo przyjdzie…?
Przyszlo cos dziwnego… z podswiadomosci… gleboko ukryte. Mialam zamkniete oczy i zobaczylam jakby to bylo, gdyby dwóch bralo mnie, wbrew mojej woli, np maly gwalt… i nagrywali to, aby pochwalic sie kumplom…
Jakby walili sobie potem pod ten film, jakby przesylali go po sieci…
TAK… to jest moja chwila, gwalca mnie jakies dresy, krzycza, wyzywaja… od kurew i szmat… ciagna za wlosy… daja do obciagania nieumyte kutasy….
Nienawidze tego, ale to robie… zmuszaja mnie, maja silne dlonie, wykrecaja moje, jeden juz sie spuszcza do buzi…
– Daj, obciagne ci…. to do Niego…
Nie otwieram oczu, ale czuje w dloni jego kutasa… ssie teraz nie jemu… tylko jakiemus dresiarzowi… ma duzego…. ledwo sie miesci mi z buzi… ale sie staram… a d**gi wklada w cipe… tez wielki… zaraz sie zleja… zaraz bede zbrukana obca sperma…
Jestem zwykla szmata, która pierdola w jakims garazu, która robi im dobrze… Ten kutas w cipie przyspiesza, wchodzi gleboko, jest mi dobrze…. oddaje sie byle komu i czerpie z tego przyjemnosc… idzie…
Czuje wytrysk… lapczywie polykam… moja dlon jest tym d**gim wielkim kutasem…. tak…. dojde…. a on… zleje sie we mnie bez gumy…. gdybym byla plodna… a moze jestem… to zajde w ciaze… o KURWA…
O KURWA…. ale orgazm… az sie musze skulic….
To bylo dobre…. lapie oddech… otwieram oczy…. a ten skurwysyn trzyma telefon przed moimi oczyma..
– Nie po twarzy… wrzasnelam….
– To tylko dla mnie… obiecuje…
Wyciagnelam chusteczki, wytarlam sie i ubralam…
– To bylo zajebiste, takie spontaniczne… jestes wielka…
– Odpierdol sie, chce do domu…
Gdybym mogla to zabilabym gnoja…
Bez slowa odpalil auto i zawiózl mnie na parking pod galeria…
Gdy wchodzilam do domu przyszedl sms.
– Dziekuje, powtórzymy to, juz sie ciesze…
Chcialam rzucic telefonem o sciane. Nerwy… nie wytrzymuje…
Jola to widzi, czuje… ale nic nie mówi…
Na d**gi dzien nadal jestem podminowana…
– Bylo zle… ? zapytala sie…
– Gorzej, zaczyna sie pieprzyc moje zycie…
– A mialo byc tak wspaniale…
– Mialo, ale sie zjebalo…
Normalnie nie przeklinam, nie lubie, moze w emocjach, ale teraz juz nie wytrzymuje…
Przeciez to sie wyda, w tym ukladzie nie ja kontroluje sytuacje, tylko ON… a co zrobi i jak to skonczy… ?
Nawet nie chce sobie tego wyobrazic…
Dwa nastepne dni z dziecmi, na lonie rodziny. Mój cieszy sie i pokazuje to na kazdym kroku. Moglam miec idealne zycie, prowadzic interesy, zarabiac i pieprzyc sie dla przyjemnosci na boku. Ale nie, los musial to zepsuc.
Robert dobrze mówil.. jak bym chciala z nim porozmawiac. Teraz czuje w nim bratnia dusze. Ale nie moge. To moja tajemnica, chociaz on proponowal jakies rozwiazanie.
Jak to powiedzial… jestem jak… Ray Do… cos tam.
Wygoogluje.
Mam. Ray Donovan, serial amerykanski, facet od wszystkiego. Zalatwia dla bogaczy sprawy niemozliwe do rozwiazania…
Przydalby mi sie ktos taki. Ale nie… jeszcze jest cicho, moze nie bedzie az tak nachalny, moze sie uda…
Po kilku miesiacach uslyszalam o prawie Murphiego. Jak ma sie cos zjebac, to sie zjebie. Ale wtedy bylam jeszcze naiwna. Chociaz nadal wierze w ludzi i ich dobroc, biore sprawy w swoje rece.
Sad sadem, ale sprawiedliwosc musi byc po mojej stronie. Dojdziemy do tego.
Jutro jest piatek i ide do Wojtka. Okres sie skonczyl, powiedzmy. Wybralam ulubiony wibrator, nie ten najwiekszy, aby go nie przestraszyc, ale tez przyjemny.
Zajechalam pod adres. Duza willa, brama otwarta, zaparkowalam obok jego merca, a on juz wital mnie w ogrodzie…
– Ladnie mieszkasz…
– Dziekuje, zapraszam… chcesz sie odswiezyc ?
– Wojtku, ja jestem zawsze gotowa na wszystko…
– Naprawde ?
– Licze, ze sprawdzisz…
– Rozbierz sie, tylko buty zostaja…
Dobrze, ze wybralam te wysokie, troszke wygladalam jak kurwa, bo spódniczka jest stanowczo za krótka, ale tak lubie… Moje cialo wyglada coraz ponetniej, wracam do swojej wagi, moze silownia i bedzie ok…
– O kurcze… ale wygladasz… przejdz sie po pokoju…
Jak na wybiegu… celowo nadrzucalam tyleczkiem i biodrami…
– Musze ci powiedziec, ze ciaza ci sie przysluzyla, nie lubie wieszaków, a ty wygladasz bosko…
– Dziekuje…
Wyciagnal ze spodni… podeszlam i kleknelam… suczka przed Panem. Bez rak wzielam do buzi…
W oddali leciala fajna muza, gdzies ja slyszalam, ale zupelnie inna wersje… jakby za wolna…
– Co to leci ?
– Linkin Park, in the end… nakreca mnie…ale powoli… potem bedzie 30 s to mars, polecimy po krawedzi i bedziemy zyc, albo umrzemy…
Polozyl dlonie na glowie i docisnal do swojej fajnej duzej palki. Nie bronilam sie, pozwolilam dojsc ile mógl…
Po któryms razie lzy zaczely mi leciec… ale ani sprzeciwu…
Dzis jestem prawdziwa dziwka, bede dawac za kase, za dyche… raz… az sie usmialam…
Moja przeszlosc odchodzi w niepamiec, teraz jestem luksusowa. A za rok, moze dwa… eh… zawsze bede dawac z przyjemnoscia… i nawet za darmo…
Wcisnelam swoja glowe na jego kutasa az do migdalków… do zakrztuszenia… do braku powietrza… do odruchu wymiotnego…
– Dobra jestes…
– Wiele razy to slyszalam…
– Wstan…
Dotknal mojej cipki, wsadzil szybko palce i zaczal masowac… mocno i agresywnie…
– Chcesz mnie pocalowac… ?
– A calujesz ?
– Ja zawsze, uwielbiam… powiedzialam…
I poszlismy w sline, objelam jego glowe, zaparlam sie na niej, bo jego palce w cipie zaczely chlupotac… zaczelam puszczac soki… moja przypadlosc..
– Jestes tak podniecona ?
– Ja tak mam, jestem od razu mokra, czasami az za bardzo… przeszkadza co to ?
– Jasne, ze nie, uwielbiam nagrzane suki…
– Zatem jestem cala twoja, rób co chcesz…
– Usiadz sie na sofie…
Wyciagnal z szafki jakies urzadzenie, podszedl i rozszerzyl mi nogi
Byla to mala maska z pompka…
Przylozyl ja do cipki i zaczal pompowac…
– Co to jest ?
– Urzadzenie do robienia przyjemnosci…
Zobaczylam jak wargi robia sie duze i czerwone… poczulam mrowienie, przyjemne… ale i dziwne…
On w tym czasie szczypal mi brodawki, które jak zwykle staly i prosily sie…
Przestal pompowac… a gdy zdjal to zobaczylam wargi… sorry… wary… nabrzmiale az niemozliwie…
Dotknal je, a mnie przeszyl prad…
– O cholera… mocne…
Wlozyl palce i zaczal palcówke…
Mialam wrazenie, ze te palce to dwa wielkie dragi, które zaraz mnie rozerwa…
Podniecenie mieszalo sie z lekkim bólem… ale bylo nieziemskie…
Gdy pocalowal mnie w cipe, to ten pocalunek parzyl… ale podniecenie oszalalo…
Wstal i wzial mój wibrator.
Teraz zalowalam jego wielkosci… przylozyl…
– Wepchniesz go ?
– Oczywiscie…
– Wez zel, nie dam rady…
– To nie przedszkole…
Naplul na niego i juz wkladal…
Boze jakie uczucie… szalone, bolace i rozrywajace mnie od srodka… Pierwszy orgazm nawet nie szedl. przylecial i zaskoczyl…
– Widzisz, jak fajnie…
– Moze nawet za bardzo…
Wcisnal go prawie do konca, poczulam jakbym byla na palu…
– Wstan i rozbierz mnie….
– Ale jak ?
– Kombinuj…
Ledwo udalo mi sie podniesc, nóg nie moglam w ogóle zlaczyc… wygladalo to komicznie, ale gdy uporalam sie z góra, to przy zdejmowaniu dolu, kleknelam…
Wzielam do buzi i sciagalam slipy z skarpetkami…
– Dobra jestes…
Próbowalam sie usmiechnac, ale to bylo bez znaczenia… Posadzil mnie o sofie, rozszerzyl nogi, naplul na kutasa i przylozyl do dupki…
Zaraz bede miala dwa wielki kutasy w sobie… to nie skonczy sie dobrze…
Wszedl bardzo agresywnie, korek w domu zrobil dobra robote, inaczej bylby placz…
Jego sila podzialala na mnie od razu… doszedl d**gi…
Gdy napinalam sie on wszedl prawie do konca… objelam jego glowe i poszukalam jego ust…
W mojej rozkoszy szukam czulosci…
Boze… co za uczucie, dwie paly w jednej osobie… gdy wchodzil w tylek brzuchem dociskal w cipce… raz szybko, potem wolniej…
Muza szalala, on napedzal sie, a ja juz przestalam prosic o orgazm. Nie chcialam, a musialam… trzeci, czwarty… Dobrze, ze plyne, jest mi lzej… oj… to za duzo powiedziane…
Rypal mnie jak kurwe, na nic nie zwazal. trzymal za szyje i dociskal do siebie, glowe, cialo i kutasy…
On sie spocil i ja, zreszta zaczelam odplywac, cipa mnie bolala od wibratora, od ukrwienia, wargi bolaly, bo wielkie, a ten jak maszyna, pierdolil do utraty sil…
Wyszedl nagle…
– Napijesz sie ?
– Soku…poprosze…
– Ja biore whisky…
Chwila odpoczynku. wyciagnelam wibrator, popatrzylam sie na wargi… wielkie… bardzo dziwne uczucie, gdy wstalam po sok, to one szly sobie, a moje cialo sobie… Nie moglam dobrze zlaczyc nóg…
– Pieknie wygladasz, twoja cipka tez… dobrze, ze jestes wygolona…
– Skonczyl mi sie okres, jak chcesz to cipka tez jest dostepna… nawet bez gumy.
– Ja bez gumy nie pierdole, a dzis bedzie tylko w tylek…
– Nie ma sprawy, jestem dostepna… jak to kiedys powiedzialam… – 24 h.
– Dobre… fajna z ciebie laska… i dodatkowo zjawiskowo piekna… lubie, gdy idzie za co zlapac…
Podszedl i objal piersi, scisnal i pocalowal w brodawki…
– Ach…
Puszczajac je… uderzyl w kazda…
Dobra sucz… wypnij sie…
Wszedl bez naplucia… do konca… az wciagnelam powietrze…
Chwycil jedna reka za biodro, a d**ga za szyje… o tak… jestem jego… wypielam tylek jeszcze mocniej, doszedl do kregoslupa… scisnal reke na szyi, podnioslam glowe i zamknelam oczy…
– Pierdol… mnie… wal mnie… jestem twoja.. tak jak moja dupa…
Przyspieszyl… ja równiez… dostalam piaty….
Jak ja uwielbiam uleglosc i oddanie… jak uwielbiam dobre rzniecie… gdyby mój tak to robil… to siedzialabym w domu i czekala tylko na niego…
Dostalam klapsa…
– Ide sie umyc… pociagniesz jeszcze…
I dobrze, bo juz ledwo stalam, chwile sobie posiedze…
Wrócil po minucie, kutas stal i sie bujal… piekny widok…kleknelam, a on od razu caly do buzi… wytrzymalam i tak dlugo, ale to sie nie da… wyciagnelam…
– Widze, ze potrzebujesz lekcji… ale to innym razem… wstan.
Dotknal cipki i namierzyl lechtaczke… ale wargi mnie pieka… a on je drazni…
Objelam jego szyje… pocalowal mnie, ale ja chcialam wiecej… lapczywie lizalam go, jego jezyk, wargi… podniecenie szlo jak szalone… objelam jego cialo w mojej ekstazie szóstego…
Puscil mnie, usiadl na kanapie i pociagnal za reke…
Nadzialam sie lekko rozszerzajac posladki… wszedl gladko… zaczelam jazde, ale poczulam jak nabrzmiala cipka szoruje jego brzuch… próbowalam sie odchylic, ale on przyciagnal mnie za glowe i zaczal calowac..
Nie chcialam juz wiecej orgazmów, i tak nie bede mogla chodzic, ale moja natura kurewki i ta cipa… zalatwily sprawe… poszlo z cipki i niestety popuscilam… ile mozna wytrzymac…
– Lubie jak kobieta nie wytrzymuje…
– Nie moge juz… za duzo podniecenia…
– Mówilem, bedzie ostro…
Nie chcialam mu powiedziec, ze ostro to ja widzialabym inaczej… ale jest fajnie…
– Jak chcesz sie zlac…?
– Do buzi, pójde sie umyc… i dokonczymy…
– Nie trzeba…
Zsunelam sie z niego, bylam przygotowana na wszystko, polozylam sie obok niego, wzielam gleboko i czekalam na jego reke…
Polozyl i docisnal…
– O cholera…
Objelam reka jajeczka z mozliwoscia przesuniecia palca nizej i obciagalam w rytm muzyki…
Byl mocno nabrzmialy, duzy, pekaty… nie dociskal za silnie, sapal i czekal…
Zsunelam palec nizej, potem jeszcze troszke… jego oddech zaczal sie zmieniac… przyspieszylam… a on napinal… dolozyl swoja reke do mojej i zaczal sie spuszczac…
Przypomnialam sobie, ze za duzo mniej niz dyche oblizywalam do konca, teraz to byla dodatkowa przyjemnosc. Lizalam, nawet, gdy juz nie trzymal mi glowy…
Podnioslam sie…
– Zadowolony… ?
Spojrzal sie na mnie metnym wzrokiem… nie wiem, czy chcial cos powiedziec, czy nie… ale ja wiedzialam co chce zrobic…
Usiadlam sie na niego jeszcze raz, wcisnelam do tylka jeszcze stojacego kutasa i zaczelam go calowac… z jezyczkiem… jego sperma…
Lezal i sie nie ruszal, ale calowal… polozylam jego dlonie na piersiach, scisnelam i przyspieszylam. Cipka znowu obcierala, kutas draznil i siódmy byl mój…
Padlam na niego… nasze oddechy byly równie zmeczone…
– Ale ty jestes…
– Kurwa ?
– Niemozliwa… niespotykana… zadna tyle nie wytrzymala, i jeszcze dostawalas orgazmy… ile ich bylo ?
– Siedem.
– Niemozliwe…
– Ja jestem bez ograniczen… moge dostawac ile dusza zapragnie i ile cialo wytrzyma… lece do lazienki, poczekaj tutaj…
– Nigdzie sie nie ruszam…
Pogadalismy jeszcze potem chwile, cipka troszke sie zmniejszyla, ale jak dojde do domu, to nie mam pojecia…?
Pod drzwiami troche sie pocalowalismy, on obiecal wyplate jak najszybciej… i pojechalam.
Spojrzenie Joli bylo wszystkim czego potrzebowalam.
Zasnelam, gdy mój po obiedzie zajmowal sie dziecmi. Obudzil mnie dzwiek telefonu, jeden, d**gi… szybko na zegarek, 22 piatek, wieczór… jestem sama w sypialni… ON dzwoni… cholera…
– Czego chcesz ?
– Chce sie spotkac w przyszlym tygodniu, bardzo wazna sprawa, na wtorek badz gotowa…
– Nie dzwon… we wtorek…tak…tak.
– Masz miec mocno polyskujace rajstopy i spódnice…
Wylaczyl sie. Cholera, do domu, przy mezu.
Dobrze, ze go nie ma tutaj, na pewno nie slyszal… podeszlam do drzwi… oglada telewizje… cale szczescie… teraz zaczynam sie denerwowac, nie moze dzwonic, moglam wyciszyc… jestem pala.
***
Do czytelników.
Prosze zerknac do pierwszego odcinka, to jest ten poczatek…
***
Musze bardziej uwazac. Dom to dom, moze d**gi telefon ?
E… zaczne sie gubic, jak co, to powiem, ze Ania dzwonila…
Ale nie zapytal sie rano w sobote, pewnie nie slyszal, cale szczescie. On jest tak poczciwy, nie moze nigdy sie dowiedziec. Musze Temu chamowi ustepowac, ale trzeba bedzie pomyslec nad rozwiazaniem tej sytuacji.
W sobote i niedziele bylismy wspaniala rodzina, zabawy, spacer, choc czulosci do mnie… brak, to juz raczej przyzwyczajenie. Ale maz i rodzina to moja oaza spokoju i wytchnienia od swiata. Lubie schowac sie w jego objeciach ciszy, teraz jest to mi szczególnie potrzebne…
We wtorek jeszcze dostalam sms z przypomnieniem.
– U mnie w domu na 17.
Pojechalam. Otworzyl mi drzwi, czekal…
– Jak jeszcze raz zadzwonisz to koniec z nami.. i to w piatek, w nocy… a jak sie dowie ?
– Kombinuj, moze warto sie uwolnic od niego, taka kobieta jak ty, powinna miec prawdziwego faceta…
– To jest mój maz i moja rodzina, nie badz chamem wiekszym niz jestes.
– Uwielbiam twoje pazurki… kiedys bylas spokojniejsza, ale lubie babki z charakterem…stan w rogu przy drzwiach…
Jeszcze nie weszlam do srodka…co on chce… ?
Wyciagnal telefon i zaczal nagrywac…
– Tego jest za duzo, przestan…
– Mówie ci, tylko dla mnie, podciagnij spódnice, pokaz majtki…
– Nie.
– Juz raz cie nagralem, to jest bez znaczenia… moge to wyslac do firmy twojego meza… w mailu… chcesz ?
Myslalam, ze sie poplacze… ma mnie w garsci i nie pusci.
Zaczelam podnosic spódnice, juz to zaplanowal wtedy, gdy dzwonil…
– Wyzej, pokaz sie, jestes bardzo apetyczna…
Podciagnelam do majtek…
– Dajesz malutka, takie nogi to skarb… pokaz tylek…
Odwrócilam sie… podnioslam wyzej…
– Wypnij sie… tyleczek jak trzeba… teraz przodem…i wsadz sobie reke do cipy…
Prawie plakalam z bezsilnosci, ja kobieta sukcesu jestem szmata dla niego, w progu domu mam sie dotykac… Normalnie wzielo by mnie to, nawet bardzo, gdybym robila to sama ze swojej checi, ale nawet jego przymus nie dzialal jak powinien. Mialam nerw na niego i strach, ze sie wyda…
– Sciagnij rajstopy, pokaz cipke do kamery…
Zblizyl sie do mojego krocza i filmowal…
Sciagnelam… masz… zobacz sobie cipe, zboku…
I wtedy zobaczylam jak podjezdza samochód pod jego dom… bylam ogólnie schowana za tujami, ale…
– Nie ubieraj sie, wara…
To jest juz koniec, co on wyprawia…?
Z samochodu wysiadl jakis facet i wali prosto do nas… ale grubas…
Stalam przed drzwiami ze spuszczonymi majtkami, z reka przyslaniajaca cipe.. cala we wstydzie… za co… ?
– Czesc.
– Czesc.
– Witam Pania… juz zaczeliscie ?
– Kilka fot na pamiatke, zobacz jaka apetyczna… rozgrzewam ja dla ciebie…
Spojrzal sie na mnie i usmiechnal… raczej taki poczciwy gosc…
– Piekne cialo na Pani… ale wejdziemy ?
– Oczywiscie.
Gdy podciagalam rajstopy… ON podszedl do mnie i powiedzial na ucho…
– Masz mu obciagnac i to dobrze, z polykiem…
– Nie jestem sprzedajna dziwka…
– To wazne dla mnie, interesy do zapiecia… bo wiesz co sie stanie… moge zadzwonic nawet teraz…
Wzial telefon do reki…
– Jestes chamem…
A wiec jestem dzisiaj dla tego spaslaka, a moze dla dwóch… krecilam glowa z niedowierzania, jak los mnie uwalil…
No cóz… poszlam do pokoju, usiadlam na kanapie i rozszerzylam nogi w gescie do zrozumienia.
Zrobie co trzeba, nie bede plakac nad rozlanym mlekiem… Jestem kurwa i tak mnie traktuja, przeblysk bycia Dama polecial jak strzala i juz go nie widac…
Facet podszedl do mnie… wyciagnal reke do przywitania i pocalowal moja. Spojrzalam sie na Niego, czy widzi, ze nie kazdy jest tutaj chamem…
Rozbroil mnie tym, mialam wrazenie, ze bedzie szybko i byle jak, a on zaczal z kultura…
Dotknal mojego ramienia, potem policzka i wlosów, odgarnal je… dziwne, nikt tak nie robil…
Nadal dotykal reki i … jakby wstydzil sie… co jest grane ?
– Jestes bardzo ladna, nawet piekna, przepraszam za moja otylosc, ale jestem cukrzykiem i taki juz jestem…
Usmiechnelam sie… nadal kultura…
Polozylam noge na jego udzie, spódnica podciagnela sie do góry, zreszta przed chwila widzial mnie naga..
Dotknal nogi, bardzo niesmialo…
– Calujesz sie ?
– Tak…
Odgarnelam wlosy i nachylilam sie do pocalunku…
Leciutko dotknelismy sie wargami… musnelismy… bez jezyczka… tak filmowo… puscily mi nerwy… a nawet zrobilo sie ciekawie…
Objal moja szyje, lekko docisnal, ale z wyczuciem… mial zamkniete oczy… rozkoszowal sie chwila…
– Jestes cudowna…
Usmiechnelam sie, jest mily…Cham stoi przy oknie, nie patrzy sie, ale jest…
Wcisnelam mocniej noge w jego krocze… on dotknal ja i zaczal delikatnie dotykac w kazdym miejscu… zaczelam dostawac gesiej skórki… byly przyjemne jego palce…
Rozprezylam sie zupelnie, to nie bedzie szybki byle jaki seks…
Oparlam sie o bok sofy… spódniczka juz w ogóle nie zaslaniala majtek. Zaczal dotykac dwóch nóg, a potem nachylil sie i zaczal je calowac… Od kolan do krocza… i z powrotem… rozgrzewal mnie bardzo powoli…
Jego dlonie byly na nogach i rekach, jakby pierwszy raz dotykal kobiete i nie wierzyl, ze moze…
Pewnie nie spodziewal sie laski, moze zwyklej prostej dziwki. A trafila mu sie i laska, i chetna suczka…
Delikatnie przejechal reka po majteczkach, ale nie zatrzymal sie… kazdy jego dotyk byl coraz bardziej podniecajacy… a szum rajstop… wiem, ze jest przyjemny…
Czulam sie wspaniale, rozgrzewana bardzo powoli i z wielkim wyczuciem…
Nachylil sie i zaczal calowac uda, rozkosz rozlala sie w cipce, chcialam go… za jego delikatnosc. Rozszerzylam nogi, zapraszalam do pieszczot, pokazywalam, ze jego tusza mi nie przeszkadza, ze jestem chetna…
Delikatnie zaczal rekoma zblizac sie do piersi, scisnal i wyczul balony. Zatrzymal sie i je wazyl… mruknal…
Podciagnelam sweterek do góry, stanik tez… byl wniebowziety… Po chwili wrócil do dotykania kazdego kawalka mojego ciala… Juz nie ciarki, ale prad szedl… jakby byl pianista…
Podniósl sie lekko i pocalowal w brodawki…
– Juz pora na ciebie, powiedzialam…
– A ty ?
– Juz plone…
– To znaczy moge ?
Spojrzal sie na cipke…
Zsunelam rajstopy z majtkami…przez jedna noge i polozylam ja na jego barku… cipka jego…
– Jest twoja…
Zaczelo sie to samo… musniecia, dmuchniecia… a ja plynelam… jak ten facet umie zajac sie kobieta, zaden do tej pory tak sie nie kochal ze mna…
Wsunal dwa palce… mialam tak mokro, ze szkoda gadac…
Powrócil do ud… jak bosko… mialam zamkniete oczy i odplywalam…
Ok… ale nie mam az tyle czasu…
Odepchnelam go, usiadlam sie z boku i zaczelam rozpinac mu spodnie… brzuch przeszkadzal, jak mozna tak sie zapuscic… nawet w chorobie… rozpielam…
Pomagal mi zsunac spodnie z bokserkami… zobaczylam go… maly… o… jaki maly… ale stal porzadnie.
Taki wielki facet, a tu zart losu…
Moze klne niepotrzebnie na swój… nie pokazalam nic… schylilam sie i wzielam calego… jeden przynajmniej klopot mniej.
Polozyl reke na glowie, oni tak lubia… nie musial dociskac, sama to robilam, do jaj, szkoda, ze nie ogolony… ale czysty…
Reka rozszerzylam mu nogi, bo uda zakleszczaly jajka.. czulam jak sciaga spodnie… ale podkoszulka juz nie… eh…
Stal mocno… ale taki maly… podobno rozmiar nie ma znaczenia… niestety… ma…
Dotykal moje wlosy, odgarnial je, bawil sie nimi… ciekawy facet… potem zaczal dociskac, moze juz sie podniecil… moze skonczy…?
Nie skonczyl… ale zaczal przyspieszac… mocniej wciskac… cala glowa latala, a lape mial wielka…
Nadal nic…
– Moge ci wlozyc.. ?
– Masz gume ?
Odwrócil sie i zaczal szukac…
– Daj, ubiore ci… powiedzialam…
Nie za bardzo wierzylam, ze ubierze dobrze, ale udalo sie, chyba mial specjalny maly rozmiar…
Oparlam sie znowu o kanape, a on przed wlozeniem pocalowal mnie jeszcze raz w cipke..
Potem wgramolil sie i opierajac rekoma, aby mnie nie przydusic, próbowal wlozyc…
Jego brzuch byl tak wielki, ze biedak nie widzial gdzie wklada…
– Usiadz sie, ja spróbuje…
Usiadl sie, a ja na niego… niestety nie wszedl, za maly…
Widzialam jego zaklopotanie….
– Moze tylko obciagniesz…
– Ja sie nie poddaje… chodz na podloge…
Lezal tam ladny gruby dywan, mily…
Polozyl sie, a ja usiadlam sie tylem na nim, wszedl, poczulam, bo stal jak antenka…
Dotknal moich bioder, a ja wypielam sie jeszcze bardziej… niech sie pobawi…
Moglam w tym czasie dotykac jego jajeczek… moze sie spusci…?
Ale nie, jezdzilam jak szalona, on raz mnie klepnal…
– Ale masz tyleczek…
– A mam, jak suczka do wyjebania…
Gdy to mówilam, spojrzalam sie na NIEGO… byl zmieszany… dziwne oczy jak na takiego faceta…
Niestety grubas sie nie zlewal…
Polozylam sie bokiem, on równiez, podnioslam noge do góry, a on wsadzil…
Ja pracowalam, a on sciskal moje piersi… zgralismy sie w jeden rytm… sapal… coraz mocniej… moze teraz…?
Niestety, szybciej zejdzie niz sie zleje…
Wstalam, polozylam go na plecy, cipka do buzi i kutas do buzi. Sciagnelam gume, moze to jest problem…?
Jego jezyk byl mistrzowski, caly czas bylam naladowana jak bateria… przyszlo mi do glowy, ze moze zlac mu sie na twarz w czasie orgazmu, bedzie mial za swoje, a ja satysfakcje… ze choc przegrana, to jednak góra…
Przylozylam sie do obciagania, on pracowal biodrami, cipke wciskalam w jego buzie, moze nawet troche przyduszalam, zaczelam sie wic w rozkoszy… jak jest tak dobry, to bedzie wiedzial, co sie swieci…
On jeczal to i ja jeczalam… a co tam…
Podnioslam glowe…
– Dostane… zawolalam i nura do kutasa…
Zaczal sie trzasc…. scisnelam jego jajka dosc mocno i napielam sie… dochodzil i zaczelam popuszczac…
Wszystko kontrolowalam, nie za duzo… ale aby poczul…i co… zaczal lac…. i cholera… duzo lal…
Tak duzo, ze ledwo dawalam rade… e… wyplulam, to zwykly facet… i przymus seksu…
On caly czas mnie lizal, zadnej przerwy, musial dostac do buzi, nie ma opcji… a mi szedl d**gi… wrócilam do obciagania… on jakby mial chwile zastanowienia, ale wyczul moje napiecie… i poszedl nastepny strumien… moje zwyciestwo i nagroda… niech sie produkuje…
Wylizal… wstalam i stanelam naga… boska… nad nim…
– Bardzo dziekuje…
Wycieral twarz… i patrzyl mi sie w oczy… a w jego byla…wdziecznosc…
– Zadowolony ?
– Jak nigdy w zyciu…
– To dobrze.
Poszlam sie ubierac, on ledwo wstawal…
Wyszlam do lazienki… ale nie zamknelam drzwi…
– Masz to zalatwione, babka pierwsza klasa…
– Mówilem ci…
– Byla zajebista, móglbym czesciej…
Zasmialam sie w lustrze… nie ty jeden…
Gdy wyszlam juz go nie bylo.
– Moze jeszcze jeden numerek ?
– Nie badz smieszny, masz to co chciales, ja musze do dziecka na karmienie…
Wyszlam nie patrzac sie na niego. Gardze nim… to, ze seks byl wspanialy, ze jeszcze nikt tak mnie nie rozpiescil, jest bez znaczenia, cham to cham.