Szczesliwy dzien
Szczesliwy dzien
Pewnego dnia mielismy z zona robic dziecko.
Ustalila dokladnie date wedlug kalendarza. Trzy dni wczesniej zapewniala mi abstynencje seksualna i wymogla przysiege, ze nie bede sobie dogadzac sam.
Siedzialem ogladajac film w telewizji.
– Przyjdziesz? – zawolala z sypialni.
Lezala na lózku w pozycji misjonarskiej.
– Wchodz – rzekla. – Mam owulacje, wiec leje sie ze mnie. Wsadzaj!
Troche bylem nieprzygotowany na tak nagla zmiane nastroju, jednak trzy dni abstynencji zaczynaly dawac o sobie znac.
Rozebralem sie. Reka wspomoglem rozwój wydarzen.
Polozylem sie wygodnie na zonie i zaczalem wykonywac ruchy frykcyjne.
– Wiesz, ze przeczytalam artykul wybitnego profesora, wedlug którego robimy to o najwlasciwszej godzinie? Ustalilam to przy uzyciu kalendarza – siegnela reka – i tego oto termometru.
Staralem sie skupiac uwage na jej nogach.
– Czy ty mnie w ogóle sluchasz?
– Slucham, ale bardziej brzmienia tego, co mówisz niz slów – odpowiedzialem. – Pózniej mi o tym opowiesz.
– Rozumiem. Mam ci nie przerywac fantazjowania o obcych babach!
– Nie, po prostu faceci wola kiedy kobiety koncentruja sie na tym co sie dzieje, a nie rozmowy.
– No dobrze. Tak tylko zartuje. Juz nie gadam wiecej. No, dawaj!
Przyspieszylem tempo.
Wtedy nagle parsknela.
– Cos mi sie przypomnialo… Sorry, mialam nic nie mówic!
– Co takiego ci sie przypomnialo!?
– Mialam nie gadac. Nie przestawaj!
– Powiedz. Zaciekawilo mnie to.
– Kolezanka z pracy, wiesz która, tez dzis robi dziecko z mezem – rzekla. – Kobietom sie synchronizuja cykle, gdy duzo ze soba przebywaja.
– Nie wiem co w tym smiesznego.
– A bo ty nie zrozumiesz kobiet. Cos ci sie chyba skurczyl.
– Wszystko przez te rozmowy. Nie mozesz sie skupic na tym, co robimy i brac troche w tym udzial?
– To nie biore udzialu, tak? Na kim lezysz?
– Przestan. Wiesz o co chodzi.
– Dobrze. Kladz sie na plecy.
Polozylem sie. Zaczela go calowac. Gdy sie podniósl, usiadla na nim. Wykonala z 20 powtórzen.
– Twoja kolej. Kolana mnie bola. Od fitnes