Ağustos 15, 2021

HoteLove cz. 8 – Wizyta

ile admin

Bbw

HoteLove cz. 8 – Wizyta
Zapowiedz

– Kochanie… – Anna zawiesza glos, robiac przerwe na ostatnie poprawki w makijazu.

Stoje obok niej w lazience, patrzac w odbicie jej pieknych oczu w lustrze, jednak ciezko mi utrzymac te spojrzenie bo wlasnie stoi w samej bieliznie, wiec przygladam sie jej calej.

– Tak? – tak samo jak ona przeciagam samogloski i robie pauze na koncu
– Bo wiesz co… – kolejna nieznosna przerwa, dla podtrzymania napiecia albo z niepewnosci – … bo dzis bedzie Marek w okolicy…
– Tak?

Nasze kontakty z nim byly przez jakis czas okrojone, zwyczajna wiadomosc co jakis czas, jakies zaczepki slowne ale bez szczególów. Codzienne zabieganie.

– Tak – szybka odpowiedz i usmiech z jej strony – jest w delegacji i napisal, ze wieczorem chcialby sie z nami spotkac.
– Z nami czy z toba? – zblizam sie do niej, obejmuje od tylu i wtulam w jej pachnace wlosy.
– Napisal, ze z nami. A co ty nie chcesz?
– Nie mam nic przeciwko, w sumie spoko gosc.
– Tez tak uwazam. – kwituje ona.

Rozmawiajac masuje jej brzuch, tule w ramionach i delikatnie muskam ustami kark. Ona usmiecha sie i poddaje delikatnym pieszczotom, ociera posladkami o moje krocze.

– Tak? I co jeszcze uwazasz? – szepcze jej do ucha
– Ze mozemy pójsc gdzies na jakas kolacje, tak jak nas zaprosil.
– Tak? I co jeszcze?
– A co bys chcial?
– Hm… – robie pauze sciagajac z niej stanik – Teraz to wiesz co bym chcial.

Anna odwraca sie przodem po czym kleka i sciaga ze mnie bokserki. Na pare chwil zapominamy o rozmowie i calym swiecie gdy ona zaczyna ssac moja meskosc.

Wino i swieczka

Temat Marka wrócil w ciagu dnia, gdy Anna wyslala mi namiary na miejsce spotkania i godzine. Niestety korki i spotkanie na koniec dnia wpedzilo mnie w niezle opóznienie, wiec gdy wchodze do knajpki oni oboje juz tam siedza. Miejsce jest spokojne i przytulne, choc wypelnione niemal po brzegi. Niewiele widac z ulicy, zwlaszcza na antresolach czy w piwnicy, a lekki pólmrok w podcieniach buduje poczucie intymnosci.

Zastaje ich przy malym, okraglym stoliku zastawionym prawie pustymi talerzami, dwoma kieliszkami wina i jedna, do polowy wypalona swieczka. Siedza obok siebie bo tu niemal nie da sie usiasc inaczej jak blisko, Anna oparta o blat slucha go jak cos opowiada. Gdy podchodze do nich ona usmiecha sie i domaga buziaka a Marek wstaje i wita sie usciskiem dloni. Siadam, w sumie obok nich ale jakby na przeciwko.

Gdy pojawia sie kelner, zamawiam cos do jedzenia i kolejny kieliszek wina.

– Przepraszam za spóznienie, korki i praca – tlumacze sie
– Spoko, nie ma sprawy. Jakos wypelnilismy ten czas – smieje sie Marek
– No widze, ze macie tu romantyczna kolacje
– No tak – opowiada Anna – pan kelner zapalil nam tu swieczke by bylo milo.

Smiejemy sie troche i zaczynamy gadac o czyms blahym. Gdy przychodzi wino i jedzenie komplementuje kuchnie i rozmowa schodzi na tematy kulinarne. Dopiero gdy znika ostatni kes z ostatniego talerza Marek zmienia tok rozmowy

– Wiecie co? Przez ten czas bylem wam wierny.

Zbici z tropu wpadamy na chwile w konsternacje, ale jego usmiech i puszczone oczko szybko daja do zrozumienia o co mu chodzi.

– Przez ten caly czas nic a nic? – pytam
– No nic – odpowiada smutno. – Abstynencja.
– No… to my nie bylismy wierni.
– Nie? – dziwi sie nasz kolega ale i ja jestem zaskoczony.
– No nie, regularnie zdradzamy cie ze soba – puszcza do niego oko – nawet dzis rano.
– Szczesciarze – Marek udaje zbulwersowanie – i do tego jestes podla.

Rozmowa schodzi na tematy intymne, z nieco zabawnym zabarwieniem. Przygladam sie mojej zonie, która teraz siedzi rozparta wygodnie w nieduzym fotelu, z noga zalozona na noge. Ma na sobie luzna, biala bluzke z ladnym i glebokim wycieciem w dekolcie oraz szara obcisla spódnice. Do tego biurowo odpowiednie buty na nieduzym obcasie i rajstopy. Nie wiedziec kiedy dryfujemy w kierunku rozmowy o pracowym flircie i Marek opowiada o swoich zalotach. Gdy my pokrótce streszczamy nasz seks w moim biurze on tylko patrzy z zazdroscia i ucina temat.

Gdy Anna pochyla sie nad stolikiem, dekolt jej luznej bluzki odslania jej biust, mimo, ze ma na sobie czarny stanik to az ciezko nie spojrzec i nie rozmarzyc sie chocby na chwile. Widze, ze i kolega zerka a gdy obaj zaczynamy do tego jeszcze ja ubóstwiac i komplementowac, ona rumieni sie ale widac, ze lubi to i sprawia jej przyjemnosc.

Tworzy sie mila atmosfera nieskrepowania i swobody, w której Marek jest nie tylko obserwatorem i komentatorem, nie czujemy sie przy nim zle podczas drobnych czulosci, pocalunków czy intymnych rozmów, wciagamy go troche w nasz swiat. Maly, okragly stolik nie dzieli tylko zbliza a dopalajaca sie swieczka ociepla stosunki.

Gdy wieczór przeradza sie w noc, wychodzimy na chlód i wczesnozimowa slote by rozejsc sie w swoje strony.

Przeciagnieta wizyta

– Przeciagnalem troche delegacje, mam jeszcze spotkanie umówione na popoludnie i bede wracal rano

Marek zaczyna wspólny lunch od tlumaczenia sie. Szybkie spotkanie na miescie, wspólne wyjscie na obiad we troje. Miejsce zgola odmienne od wczorajszego – wieksze, glosniejsze i pelne ludzi. Brak intymnosci a w powietrzu unosi sie atmosfera stresu i pospiechu. Do tego wszyscy w sluzbowych ubraniach tak jak i my. Jednak skoro Marek proponuje i mamy czas to czemu nie skorzystac z okazji na spotkanie.

Szybkie i sycace dania i zwyczajna rozmowa zwyczajnych ludzi – w sam raz, by umówic sie na wieczór.

Gdy Marek nas odbiera z miasta jest juz pózny wieczór, lekki i zimny deszcz siapi a wiatr przenika przez ubrania. Z radoscia witamy cieple wnetrze samochodu i mozliwosc wjechania do parkingu podziemnego hotelu w którym sie zatrzymal nasz kolega.

– Zapraszam w me skromne progi – smieje sie wpuszczajac nas do bardzo standardowego pokoju. Wyglada przyzwoicie ale malo przytulnie, typowe miejsce na nocleg ludzi w podrózy sluzbowej, przynajmniej widok na zmokniete miasto jest calkiem dobry.

– Moze zamówie cos rozgrzewajacego – proponuje Marek i nie czekajac na nasza odpowiedz dzwoni do recepcji.

Po paru chwilach spedzonych na blahej rozmowie wjezdza do pokoju stolik z grzanym winem i paroma przystawkami. Z braku wygodnych foteli, siadamy wszyscy na lózku przykrywajac je zawczasu narzuta. Zdawkowo rozmawiajac popijamy slodkie i gorace wino.

Dopiero gdy na jej policzkach pojawily sie pierwsze rumience Anna byla gotowa zdjac gruby sweter, który szczelnie okrywal niemal cale jej cialo. Gdy zrobilo sie cieplej zrobilo sie tez swobodniej i weselej, gdzies w kat polecialy nasze marynarki i krawaty, tak samo jak tematy zwiazane z praca i zyciem codziennym.

Gdy skonczylo sie wino Anna skoczyla do lazienki, i dopiero gdy wrócila owinieta tylko recznikiem, zauwazylismy, ze nie bylo jej troche dluzej. Usiadla na lózku z zalotnym usmiechem, kryjac swoje wdzieki przed nami. Nie daje po sobie poznac, ze jestem zaskoczony i przytulam ja do siebie. Przez chwile rozmawiamy jeszcze dosc normalnie, ale gdy patrze w jej oczy zamieram na chwile, która Anna wykorzystuje by mnie pocalowac. Dalej juz idzie jakos samo, urywane pocalunki, zadowolone mruczenie i recznik opadajacy z jej ciala. Gdy my zajmujemy sie soba Marek przygasza swiatlo i gdzies znika.

Majac cale lózko dla nas klade ja na plecach i przykrywam soba. Smakuje pono wnie jej ust, caluje w czubek brody, szyje i schodze coraz nizej. Po chwili masuje i sciskam jej piersi jednoczesnie delikatnie lizac jej sutki. Gdy przechodze nizej, zblizajac sie do jej lona przychodzi Marek. Zawiniety w recznik siada na krawedzi lózka tuz obok jej glowy. Anna odrywa wzrok ode mnie i usmiecha sie do kolegi.

– Jak zawsze piekna – komplementuje Marek, glaszczac jej wlosy i gapiac sie na jej cialo.
– Jak zawsze milutki – odpowiada mu na komplement.

Widzac, ze wdziecza sie i usmiechaja do siebie zostawiam ich na chwile by pójsc sie odswiezyc po calym dniu. Marek tylko ochoczo pochylil sie nad moja zona by ja wycalowac. Biore bardzo szybki prysznic, zachodzac za glowe co oni robia stwierdzam, ze jest to nie tylko stresujace ale i przyjemne a nawet podniecajace.

Gapie sie chwile w lustro i wychodze z lazienki. Juz w progu witaja mnie westchnienia i pomrukiwania rozkoszy, wiec z dusza na ramieniu wchodze do pokoju a gdy znajduje ich na lózku zamieram na chwile. Ania dosiada Marka ujezdzajac jego sztywna pale, wsparta rekami o jego tors z wolna faluje biodrami. Przez chwile stoje jak wryty nie wiedzac co ze soba zrobic ani nie mogac sie poruszyc, jednak po chwili mija szok, bo tego wlasnie sie spodziewalem, powoli dochodze do siebie, podziwiam widok jej smuklych pleców, talii i wypietych posladków. Podniecaja mnie jej lubiezne ruchy a nawet widok jego kutasa penetrujacego cipke mojej zony.

Gdy siadam obok nich Anna, nie przerywajac ujezdzania kolegi, usmiecha sie do mnie po czym daje namietnego buziaka. Gdy my sie calujemy i tulimy do siebie Marek unosi sie nieco i zaczyna piescic jej piersi. Ona wije sie w moich objeciach niczym wegorz – faluje calym cialem, kreci sie na jego palu i tuli nas do siebie a my zachlannie ja dotykamy, obmacujemy i calujemy wszedzie.

Po takiej zabawie Anna szczytuje drzac cala z rozkoszy i cichutko pojekujac. Trwa to dluzsza chwile podczas której mozemy sie nacieszyc jej przyjemnoscia i slodkim grymasem twarzy po czym opada na lózko i kladzie sie miedzy nami. Tulimy ja miedzy nami, dotykamy i glaszczemy a Ona z rozkosza rozdziela miedzy nas calusy.

– Co kochanie? – szepcze do mnie gdy przez jakis czas przygladam sie jej.

Jest usmiechnieta i zadowolona, na policzkach ma rumience a jej oczy utkwione sa w moich. W tym czasie Marek pochyla sie nad nia i piesci jej sutki.

– Zaczeliscie beze mnie – nie moge powstrzymac tego zarzutu. Gdy zauwazam grymas na jej twarzy dodaje – ale w porzadku, jestem po prostu zaskoczony.
– Nie chcialam cie zranic, a tak dlugo cie…
– Niewazne juz – przerywam jej i daje calusa.

Calujemy sie przez chwile, Ona kladzie sie na boku i zaczyna zabawiac moim kutasem, jestem tak napalony, ze po paru ruchach jestem gotów eksplodowac. W tym czasie kolega tuli sie do niej od tylu, obejmuje i obmacuje jej piersi. Widze i czuje jak sie do niej dobiera, napiera kroczem na jej tylek a w tym czasie Ona zabawia sie moim przyrodzeniem.

Przerywam pieszczoty czujac, ze nie moge juz dluzej tego wytrzymac. Pragne jej az do bólu.

– Co kochanie? – Anna usmiecha sie i szeroko otwiera oczy. Tymczasem Marek schowany w jej wlosach delikatnie pulsuje biodrami.
– Pragne cie
– Bardzo?
– Ogromnie
– I czego pragniesz? – drazni i bawi sie ze mna.
– Wejsc w ciebie, poczuc cie w srodku, pieprzyc… – nakrecam sie coraz mocniej co wyraznie dziala tez na nia.
– Chcesz… tu…

Mówiac to unosi wysoko udo bezwstydnie pokazujac krocze i dotykajac wymownie palcami swojej szparki. Podazam wzrokiem za jej dlonia gdzie, tak jak sie spodziewalem, wlasnie tegi kutas Marka powoli penetruje cipke mojej zony.

Serce mi wali jak oszalale gdy widze co robia a zaraz pózniej jej slodka, niewinna buzie. Jej lekko rozchylone usta sa takie kuszace, takie zapraszajace.

Siadam u wezglowia lózka tuz przy glowie Anny. Dalej rozumiemy sie bez slów, Ona zmienia pozycje – kladzie sie na brzuchu z glowa miedzy moimi udami i ochoczo zaczyna ssac mojego kutasa, w tym samym czasie Marek wchodzi w nia od tylu. Nie moge oderwac wzroku od jej oczu patrzacych na mnie figlarnie i lubieznie zarazem. Katem oka dostrzegam jej wypiety tylek i uniesione nieco biodra poruszajace sie nieco w rytm jego pchniec.

Cale podniecenie i napiecie zbiera sie we mnie i uchodzi intensywnym wytryskiem, podczas którego odlatuje z rozkoszy. Pierwszy widok jaki mam po powrocie na ziemie to moja zona, usmiechnieta i zabawiajaca sie moim opadajacym juz przyrodzeniem. Pózniej zauwazam Marka ocierajacego swoim fiutem po zalanych sperma posladkach mojej zony. Widocznie doszedl w tym samym czasie co ja.