Eylül 3, 2021

Mój pierwszy raz… z Iza. Czesc 1. Cdn? Zalezy od

ile admin

Anal

Mój pierwszy raz… z Iza. Czesc 1. Cdn? Zalezy od
Zawsze uwazalam sie za osobe w 100% heteroseksualna. Nigdy nie czulam zainteresowania dziewczynami czy kobietami. Nie calowalam sie nigdy z zadna, nie odnioslam równiez wrazenia, zebym byla obiektem czyichs “westchnien” czy pozadan seksualnych. Inaczej bylo z facetami. Drzaly mi nogi na widok niektórych, robilam sie wilgotna, no wiecie o co chodzi. Mój swiat stanal na glowie niedawno.
Teraz cos o mnie, chociaz pewnie powinnam zrobic to na poczatku. Moje imie zaczyna sie na M., ale srednio je lubie. Wlasciwie wole jak ludzie do mnie sie zwracaja eM. Czuje sie wtedy jak szefowa Jamesa Bonda, tak tajemniczo i niebezpiecznie. Kobieca logika… Jestem niewiele po 30-stce. Jesli chodzi o mój wyglad, to nikt mnie nie nazwie nowa Anja Rubik, ale wielkim spaslakiem tez nie jestem. Mam piersi, mam tylek i mam bioderka. Nigdy jakos nie cierpialam na brak zainteresowania u facetów. Cóz, to wzrokowcy. Ubiore ciasne jeansy, obcisla bluzke z dekoltem i juz sie slinia.
Pracuje w biurze. Wiekszosc z moich wspólpracowników jest duzo starsza ode mnie. Jedna z dziewczyn z pól roku temu odeszla na emeryture i na jej miejsce zatrudnili nowa osobe. Poza zblizonym wiekiem (byla 2 lata mlodsza), na pierwszy rzut oka nic nas nie laczylo. Ostatni raz tak jak ona, to wygladalam moze jak mialam 12 lat i bylam przed okresem dojrzewania. Taka kieszonkowa wersja. Nie miala odznaczajacych sie kobiecych ksztaltów. Iza. Zakumplowalysmy sie, o co wlasciwie nie trudno, gdy sie spedza razem po osiem godzin dziennie, piec dni w tygodniu. Stól w stól. Z czasem zaczelysmy spotykac sie po pracy i w weekendy. Mialysmy podobne zainteresowania, poczucie humoru, poglady. W jedna sobote, kiedy zadna z nas nie miala ochoty na wyjscie w miejsce publiczne, kupilam dwa wina i poszlam do niej. Pierwszy raz odwiedzalysmy sie w domu. Jej lub moim. Miala skromnie umeblowane mieszkanie. Jakis stolik, na podlodze sam materac zamiast lózka i pod sciana tapczan. To wlasnie na nim pilysmy wino. Na poczatek rozmowa miala taki ogólny charakter, a z czasem przeszedl na bardziej osobisty. Wino rozwiazalo jezyki. Obyczaje zreszta tez. Mialam na sobie zwykla bluzke i spódnice. Z czasem przestalam sie nia w ogóle interesowac i jak zaczal sie temat facetów, to usiadlam jakos tak, ze sie podwinela odslaniajac moje mleczno biale udo.
– To ile czasu minelo, odkad ostatnio bylas z facetem? – zapytalam.
Zrobila zamyslona mine i zaczela liczyc na palcach. 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8.
8 godzin, 8 dni, 8 tygodni, 8 miesiecy, 8 lat? Przykula moja uwage.
– O ile dobrze pamietam, i nie pomylilam sie w obliczeniach, to… nigdy.
Zakrztusilam sie winem. Poklepala mnie delikatnie po plecach.
– Czyli co… ty nigdy… no wiesz… z facetem… dziewica?
Brawo dla mnie za ukladanie sensownych zdan.
Spojrzala mi w oczy.
– Nie – odparla.
– No to jak?
– Jestes inteligentna dziewczyna, domysl sie. A ja w tym czasie skocze do lazienki.
Siedze i mysle. Mysle i siedze. I nagle bum, grom z jasnego nieba, Eureka i zapalona zarówka nad glowa. Energooszczedna, zeby nie bylo.
– To ty ten, noo, wolisz dziewczyny? – zapytalam, gdy wrócila.
– No brawo, Sherlocku!
– Ale jak to tak?
– Normalnie, taka sie urodzilam.
OK, zaciekawilo mnie to. I przynajmniej sie przekonalam, ze nie jestem jakas homofobka, bo mnie to nie gorszylo i nie chcialam od niej uciec z krzykiem.
– To jakie sa twoje doswiadczenia z dziewczynami? – zapytala.
– Takie jak twoje z facetami, zadne.
– Gwoli scislosci, to nie tak ze nie mialam zadnych ZADNYCH kontaktów z facetami. W liceum mialam chlopaka, calowalismy sie, raczki chodzily w ruch, ale nie czulam sie z tym komfortowo.
– Moje z dziewczynami sa zadne ZADNE, nawet sie nie calowalam.
Usiadla blizej naprzeciwko mnie. Zaczela delikatnie, opuszkami palców muskac moje przedramie. Spojrzalam na nia zdziwiona.
– Przeszkadza ci to? – zapytala, patrzac mi gleboko w oczy.
Pokrecilam przeczaco glowa.
Polozyla reke na moim udzie i zaczela robic to samo.
– A to?
Sama bylam zdziwiona, ze nie. A wrecz przeciwnie. Mialam gesia skórke i przy kazdym jej musnieciu palcami lekko drzalam. Ponownie zaprzeczylam ruchem glowy. Zatkalo mnie kompletnie. Podsunela sie jeszcze blizej. Odgarnela mi wlosy za ucho i pocalowala w policzek. Pozniej znowu, ale nizej. Kolejny calus byl juz w kacik ust. No i w koncu mnie pocalowala. Delikatnie, czulam jej miekie wargi. Nie wpychala mi od razu jezyka do gardla, jak wiekszosc facetów. Czulam, ze sie gotuje.
– I co? Tak zle? – zapytala po chwili, jak juz sie ode mnie oderwala. Kolejny raz pokrecilam przeczaco glowa. Wygadana ze mnie babka, nie ma co!